rekrutacja-przedszkole

Zapraszamy do Akademii Prymusa!

 

linia-witacz-przedszkole

Zapraszamy dzieci i rodziców do przedszkola Akademia Prymusa. W naszym przedszkolu wszystkie dzieci mają szansę poczuć się wyjątkowo, znaleźć ciepło rodzinnych relacji, nauczyć się rozwijać swoje talenty oraz poznawać i rozumieć otaczający świat. Poprzez zabawę i indywidualne podejście do dzieci dbamy o rozwój i bezpieczeństwo każdego malucha. W najnowocześniejszych, kolorowych i przystosowanych do wieku przedszkolaków pomieszczeniach, każde dziecko ma swoją bezpieczną przestrzeń. Profesjonalnie przygotowani  nauczyciele i opiekunowie zapewniają komfort przeżywania dziecięcych emocji, kształtowania pozytywnych nawyków i wszechstronnego rozwoju. Zadbamy o szczęśliwe dzieciństwo Waszych pociech. Jesteśmy profesjonalną placówką edukacyjna, która stwarza możliwość kontynuacji nauki i opieki również w szkole podstawowej.

zlobek-menu przedszkole-menu-aktywny szkola-menu

linia-menu-przedszkole

Wierszyki logopedyczne

BĄK


Spadł bąk na strąk,
a strąk na pąk.
Pękł pąk, pękł strąk,
a bąk się zląkł.

Logopedyczne grymasy

Dalej chłopcy, hej, dziewczyny,

strójcie miny, róbcie miny!

Grymas w grymas niech się wkręca

mina minę niech popędza,

Miną w minę wal, aż pęknie,

To, co smutne, to, co piękne,

Pracuj, pracuj nad wymową,

Dręcz ją miną ....wybuchowo!

A na minę niech się składa:

 

Język wąski jak u gada,

Język – żądło , szpila, szpada,

Język rurka- a przez rurkę ,

Niech powietrze płynie ciurkiem.

Język- „skocznia” lub „grzbiet koci”

Język chciwy do łakoci (lizanie)

Język łyżka, szpadel, szufla

Czy łopata, może trufla?

Język już zmęczony nieco (leniwie leży na wargach)

Język szukaj mnie ze świecą-

Język w grocie – lecz odważny(wypychanie nim policzek).

Język śmiga jak jaskółka

Co wykręca w locie kółka.

Język w górę uniesiony,

Język skromnie w bok zwrócony,

Nagle – żywy, zrywny, prędki-

Jak rzekł pan S –język giętki-

 

Potem usta- usta w dzióbek

taki dzióbek- samolubek

w ciup ściągnięte, obrażone,

nagle- zręcznie rozchylone

Lecz w ściągnięciu jeszcze trwałe,

Jakby w rybi pyszczek mały,

Co powietrza haust pobiera

i zamyka i otwiera-

I tak razy kilka trzeba.

Teraz – uśmiech. Pełnia nieba!

Kąty ust na uszach zawieś,

Potem ściągnij w dziób i ileś

razy zęby obnaż, w prawą

stronę ściągnij kącik, w lewa

(zęby obnaż)

uf....odpocznij, lecz za chwilę.

Podnieś górną wargę w gniewie.

Tak jak warczy pies,

Choć nie wiem,

Czy ci wyjdzie to ćwiczenie.

Teraz ziewnij jak koń ziewa

Jak koń ziewa. No więc trzeba

zębów obnażając krocie,

Żuchwę spuść w dół, i gdy cię

Aż zabolą szczeki obie

Będziesz ziewać – co się zowie.

Potem usta skul i napusz się jak królik

Jak chomiczki!

Wdech- wypełnij nim policzki!

Dość, odpocznij, i po chwilce

Ściągnij wargi (jak króliczek).

Podnieś wargę górną tak, by

Obnażyły się dwa zęby

Tylko dwa, Jak u wiewiórki ,

Gdy orzeszki łupi z skórki.

W „podkówkę” wygnij usta, w łuk.

Jak dziecko w płaczu i potem zrób

Grymas ironii lub żalu.

Rozciągnij usta pomału,

Zaciśnij zęby

I wycedź, com już dawno chciała rzec:

Tygrysicy scechłe trzewo.

 

Kocury

Rudy kocur w kolorowym garniturku
gra na trąbie serenadę na podwórku,
serenadę gra na trąbie,
rabarbarem drewno rąbie,
rekinami dyrygując w rybim chórku.

Bury kocur w okularach i turbanie
turla perły po królewskiej porcelanie,
na organkach ćwiczy chorał,
zagłuszając cały morał,
a więc wierszyk bez morału pozostanie.

Typ spod Sopotu

W połowie lata, w pewną sobotę,
typ spod Sopotu kupił kapotę,
lecz miał z kapotą niemały kłopot,
bo mu kapota wpadała w łopot.

Klap! klap! kapota klapie na typie,
typ spod kapoty na klapy łypie,
klapie klapami typa kapota,
z łopotem typem kapota miota.

Wtem tupnął na mnie typ spod Sopotu:
- Dość mam łypania, klap i łopotu!
Kto dziś kupuje ten typ kapoty?!
I po co pisać takie głupoty…



Życie w przężycie


Jeśli w pszenżyto ruszysz o świcie,
ujrzysz, jak chrzęści życie w pszenżycie –

brzęczy żuczek,
skacze liszka,
szepcze tygrzyk
do widliszka
świerszcz za ważką
gna w poskoczkach,
nie spuszczając
chrząszcza z oczka,
świdrzyk, wstężyc
i winniczek
kroczą boczkiem
do dżdżowniczek,
a szczypawy
pośród trawy
szczypią trzmiele
dla zabawy.


BYCZKI


W trzęsawisku trzeszczą trzciny,
trzmiel trze w Trzciance trzy trzmieliny
a trzy byczki znad Trzebyczki
z trzaskiem trzepią trzy trzewiczki.

BZYK


Bzyczy bzyg znad Bzury
zbzikowane bzdury,
bzyczy bzdury, bzdurstwa bzdurzy
i nad Bzurą w bzach bajdurzy,
bzyczy bzdury, bzdurnie bzyka,
bo zbzikował i ma bzika!

CHRZĄSZCZ


Trzynastego, w Szczebrzeszynie
chrząszcz się zaczął tarzać w trzcinie.
Wszczęli wrzask Szczebrzeszynianie:
- Cóż ma znaczyć to tarzanie?!
Wezwać trzeba by lekarza,
zamiast brzmieć, ten chrząszcz się tarza!
Wszak Szczebrzeszyn z tego słynie,
że w nim zawsze chrząszcz BRZMI w trzcinie!
A chrząszcz odrzekł niezmieszany:
- Przyszedł wreszcie czas na zmiany!
Drzewiej chrząszcze w trzcinie brzmiały,
teraz będą się tarzały.

CIETRZEW


Trzódka piegży drży na wietrze,
chrzęszczą w zbożu skrzydła chrząszczy,
wrzeszczy w deszczu cietrzew w swetrze
drepcząc w kółko pośród gąszczy.

CZYŻYK


Czesał czyżyk czarny koczek,
czyszcząc w koczku każdy loczek,
po czym przykrył koczek toczkiem,
lecz część loczków wyszła boczkiem.

DZIĘCIOŁ


Czarny dzięcioł z chęcią pień ciął.

GORYL


Turlał goryl po Urlach kolorowe korale,
rudy góral kartofle tarł na tarce wytrwale,
gdy spotkali się w Urlach góral tarł, goryl turlał
chociaż sensu nie było w tym wcale.

HUCZEK


Hasał huczek z tłuczkiem wnuczka
i niechcący huknął żuczka.
- Ale heca... - wnuczek mruknął
i z hurkotem w hełm się stuknął.
Leży żuczek, leży wnuczek,
a pomiędzy nimi tłuczek.
Stąd dla huczka jest nauczka
by nie hasać z tłuczkiem wnuczka.

JAMNIK


W grząskich trzcinach i szuwarach
kroczy jamnik w szarawarach,
szarpie kłącza oczeretu
i przytracza do beretu,
ważkom pęki skrzypu wręcza,
traszkom suchych trzcin naręcza,
a gdy zmierzchać się zaczyna
z jaszczurkami sprzeczkę wszczyna,
po czym znika w oczerecie
w szarawarach i berecie....

KRÓLIK


Kurkiem kranu kręci kruk,
kroplą tranu brudząc bruk,
a przy kranie, robiąc pranie,
królik gra na fortepianie.

KRUK


Za parkanem wśród kur
na podwórku kroczył kruk
w purpurowym kapturku,
raptem strasznie zakrakał
i zrobiła się draka,
bo mu kura ukradła robaka.

MUSZKA


Mała muszka spod Łopuszki
chciała mieć różowe nóżki
- różdżką nóżki czarowała,
lecz wciąż nóżki czarne miała.
- Po cóż czary, moja muszko?
Ruszże móżdżkiem, a nie różdżką!
Wyrzuć wreszcie różdżkę wróżki
i unurzaj w różu nóżki!

PCHŁA


Na peronie w Poroninie
pchła pląsała po pianinie.
Przytupnęła, podskoczyła
i pianino przewróciła.

SZCZENIAK


W gąszczu szczawiu we Wrzeszczu
klaszczą kleszcze na deszczu,
szepcze szczygieł w szczelinie,
szczeka szczeniak w Szczuczynie,
piszczy pszczoła pod Pszczyną,
świszcze świerszcz pod leszczyną,
a trzy pliszki i liszka
taszczą płaszcze w Szypliszkach.


TRZNADLE


W krzakach rzekł do trznadla trznadel:
- Możesz mi pożyczyć szpadel?
Muszę nim przetrzebić chaszcze,
bo w nich straszą straszne paszcze.
Odrzekł na to drugi trznadel:
- Niepotrzebny, trznadlu, szpadel!
Gdy wytrzeszczysz oczy w chaszczach,
z krzykiem pierzchnie każda paszcza!


ŻABA


Warzy żaba smar, pełen smaru gar,
z wnętrza gara bucha para, z pieca bucha żar,
smar jest w garze,
gar na żarze,
wrze na żarze smar.